niedziela, 24 czerwca 2012

Hiroshima, mon amour

W historii, jak w miłości. Złudzeniem jest, że nie zapominamy.


Widziałam cierpliwość, niewinność, widoczną uległość, z którą ci, co przeżyli przyzwyczajali się do losu tak niesprawiedliwego, że wyobraźnia, zwykle bogata, milknie.
Tak jak w miłości istnieje iluzja. Iluzja, której nie da się zapomnieć. Tak ja miałam wrażenie, że nigdy nie zapomnę Hiroshimy. Tak jak z miłością. Tak jak ty, ja wiem co znaczy zapomnieć.
Nie, ty nie wiesz co znaczy zapomnieć.
Tak jak ty, ja mam wspomnienie. Wiem co znaczy zapomnieć.
Nie, ty nie masz wspomnienia.
Tak jak ty, walczyłam z całych sił by nie zapomnieć. Tak jak ty, zapomniałam. Tak jak ty, pragnęłam wspomnienia. Ze swojej strony walczyłam co dzień ze wszystkich sił ze strachem, że już nie rozumiem powodu by pamiętać. Tak jak ty, zapomniałam.


Spotykam cię. Pamiętam cię. Kim jesteś? Niszczysz mnie. Jesteś dla mnie dobry.
Skąd miałam wiedzieć, że to miasto zostało stworzone dla miłości? Skąd miałam wiedzieć, że będziesz pasował do mojego ciała jak rękawiczka?
Podobasz mi się. Nieprawdopodobne. Podobasz mi się. Jak powoli, nagle. Jak miło. Nie możesz tego wiedzieć.
Niszczysz mnie. Jesteś dla mnie dobry.
Niszczysz mnie. Jesteś dla mnie dobry.
Mam czas. Proszę, pochłoń mnie. Zdeformuj mnie aż do brzydoty.


Obłęd jest jak inteligencja. Nie można go wyjaśnić. Tak jak nie można wyjaśnić inteligencji. Przychodzi, opanowuje cię i wtedy rozumiesz. Lecz kiedy odchodzi, wtedy nie rozumiesz go wcale.
Czy byłaś pełna nienawiści?
To był właśnie mój obłęd.


Za kilka lat, kiedy zapomnę ciebie, a podobne do tej przygody będę miał z przyzwyczajenia, zapamiętam cię jako symbol zapomnienia miłości. Będę uważał tę historię za strach zapominania.


Spotykam cię. Pamiętam cię. To miasto zostało stworzone do miłości. Pasujesz do mojego ciała jak rękawiczka.
Kim jesteś? Niszczysz mnie.
Pragnęłam niewierności, cudzołóstwa, kłamstw i śmierci. Zawsze pragnęłam. Nie wątpiłam, że kiedyś się pojawisz. Czekałam na ciebie w spokoju, z bezgraniczną niecierpliwością. Pochłoń mnie. Zdeformuj mnie jak zechcesz, tak, by nikt po tobie nigdy już nie zrozumiał powodu takiego pragnienia.
Nareszcie. Wciąż mnie niszczysz. Jesteś dla mnie dobry.


Hiroshima – tak się nazywasz.
Wydaje mi się, że właśnie wtedy odeszła moja nienawiść. Już nie krzyczę.
Żałuję, że nie umarłaś w Hiroshimie.

_____________________________________________________________________________
Fotografia: Mirella Szymoniak
Modelka: Agnieszka Kujawska
Charakteryzacja/Fryzura/Stylizacja: Lena Zięba

Dziękuję, że odbyliście ze mną tę podróż do Hiroszimy. Iluzja po prostu jest tak perfekcyjna, że turyści płaczą. Polecam każdemu. Ja nic nie widziałam w Hiroszimie. Nic.

"Hiroszima, moja miłość" - jeden z najbardziej poruszających filmów, jakie obejrzałam. Zainspirował mnie do stworzenia fotografii, które widzieliście powyżej. Co prawda, powstały już jakiś czas temu, jednak ich brzydota i ogromny ładunek emocjonalny nie pozwalają przejść obok nich obojętnie. Szczególnie w połączeniu z myślami, jakie towarzyszyły podczas tworzenia tych zdjęć.
Tekst w poście, jak nietrudno się domyślić, jest fragmentem scenariusza.


3 komentarze:

  1. poczułam to jak dotyk.
    ciepło owinął mnie smak wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Łał, zdjęcia robią niesamowite wrażenie

    grazixfoci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń